Historia pozycji "Górnośląskiej"

Pozycja Górnośląska


Pomimo, iż w latach 30-stych Polska nie stanowiła już realnego zagrożenia dla potęgi niemieckiej, to jednak brak ostatecznego uregulowania na forum międzynarodowym kwestii wspólnej granicy i podnoszone co jakiś czas propozycje „wojny prewencyjnej” stały się pożywką dla niemieckiej propagandy. Umiejętnie podsycana atmosfera zagrożenia (między innymi polskiego) doskonale służyła uzasadnieniu konieczności systematycznego militaryzowania kraju i rozbudowy potencjału wojskowego. Na Górnym Śląsku sytuacja zaostrza się w 1939 na skutek marcowych deklaracji rządów Anglii i Francji gwarantujących jednostronnie niepodległość Polski oraz nasilających się prowokacji niemieckich.

Takie wydaje się właściwe tło powstania niemieckich fortyfikacji na Śląsku – tzw. Pozycji Górnośląskiej. Wprawdzie fazę projektową i prace logistyczne z pewnością zapoczątkowano znacznie wcześniej, gdy zagrożenie polskie było bardziej realne, jednakże budowa rozpoczyna się w 1939 roku, gdy wiadomym już jest (przynajmniej władzom III Rzeszy), że agresorem będą Niemcy. Wszak na odprawie 23 maja 1939 roku Hitler wyznacza pierwszą datę ataku na Polskę, co musiało być poprzedzone wcześniejszymi przygotowaniami.

Propagandowy charakter silnie odbił się na kształcie linii umocnień. W niektórych przypadkach porzucono cele taktyczno – militarne na rzecz „wojny psychologicznej”. Np. grupa bojowa „Bytom” została odsunięta kilkanaście kilometrów na wschód od głównej linii umocnień. Wybudowano ją na wierzchołku tzw. „klina bytomskiego” w bezpośredniej bliskości granicy polskiej. W dodatku na zasadniczym kierunku ognia, od czoła, w odległości kilkudziesięciu metrów znajdowały się zabudowania nieistniejącej już dziś kopalni!!

Takich obiektów nie dało się ukryć przed wzrokiem przeciwnika. O to zresztą chodziło. Wprawdzie prawie żaden schron nie wyszedł poza stan surowy, to jednak zostały obsadzone jednostkami fortecznymi. W efekcie dowództwo polskie na Śląsku (gen. Jan „Jagmin” Sadowski) było święcie przekonane, że umocnienia są ukończone i w pełni gotowości bojowej. To z kolei skutecznie powstrzymywało jakiekolwiek akcje odwetowe.

Linia umocnień rozciąga się na przestrzeni ok. 40 kilometrów, poczynając od miejscowości Miedary koło Tarnowskich Gór na Pilchowicach koło Rybnika kończąc. Przed wybuchem wojny wybetonowano jedynie 26 obiektów i jeden fundament. Jednakże trudno dziś ocenić czy planowano większą ich ilość. W przeważającej części schrony budowano parami: regelbau 116a przeznaczony dla armaty przeciwpancernej i broni maszynowej do ognia bocznego był wspomagany schronem specjalnym (sonderwerk), wyposażonym w dwie kopuły obserwacyjno – bojowe do ognia okrężnego. Jedynym odstępstwem jest tzw. punkt oporu „Zbrosławice”, gdzie dodatkowo powstały schrony typu 106a, 107a i 111a. Obiekty wybudowano w 8 grupach, z których najsilniejsze znajdują się w Zabrzu – Zaborzu i Zbrosławicach. Pozostałe znajdują się w Stolarzowicach, Bytomiu, Zabrzu – Biskupicach, Bojkowie, Nieborowicach i Pilchowicach.

Jedną z niewyjaśnionych jak dotąd zagadek tychże umocnień jest niezwykłe nasycenie bronią przeciwpancerną. Aż 11 schronów (42%) miało być w nią wyposażonych. Biorąc pod uwagę słabość polskich sił pancernych, nacisk położony na zwalczanie tej broni wydaje się nieuzasadniony i nie powtórzył się w innych niemieckich fortyfikacjach. Być może wpływ na to miały świeże analizy umocnień przejętych w Czechosłowacji? Badania terenowe wykazały jednakże inną prawidłowość, która może być wyjaśnieniem zagadki. Otóż schrony dla armaty p.panc zostały ulokowane w pobliżu linii kolejowych. Być może to nie przed czołgami, a pociągami pancernymi miały stanowić obronę. Infrastruktura kolejowa była na Górnym Śląsku doskonale rozwinięta, a ok. 50 polskich pociągów pancernych było siłą zdolną skutecznie zagrozić niemieckim terenom. Inną, zastanawiającą cechą tychże umocnieńPonadto jest całkowity brak obiektów biernych, tak typowych dla niemieckiej myśli technicznej.

Wszystkie schrony miały być wyposażone w zdobyczny sprzęt czechosłowacki co wymagało dokonania zmian konstrukcyjnych. Nie robiono tego jednakże w sposób planowy, wprowadzając doraźne modyfikacje podczas budowy każdego obiektu z osobna. Jedynie konstrukcja sonderwerka (obiektu nie spotykanego poza Śląskiem) została całkowicie i planowo podporządkowana wykorzystaniu czechosłowackich kopuł obserwacyjno – bojowych. Nigdzie, poza Wałem Atlantyckim, Niemcy na taką skalę nie użyli zdobycznego sprzętu.

Budowę umocnień zakończono wraz z wybuchem wojny. Jedynie dwa schrony były na tyle zaawansowane, że zamontowano w nich kopuły pancerne. Innych nawet nie rozszalowano. W tym stanie dotrwały do 1944 gdy część z nich włączono do nowobudowanej linii b2. Tym razem przydzielono im rolę obiektów biernych. W większości przypadków pełniły funkcję magazynów amunicji. Szyby kopuł zamurowano, pozostawiając jedynie otwory dla peryskopów. Jedynie dwa schrony w Zbrosławicach wzięły czynny udział w walkach, osłaniając odwrót jednostek niemieckich.


Bibliografia:

J. Sadowski, Punkt oporu "Zbrosławice", [w:] "Forteca" nr:10, s. 45.
J. Sadowski, W. Sykosz, Fortyfikacje punktu oporu Zbrosławice 1939 - 1945. Historia, przewodnik, Infort 2003.

 
Design - d4u.pl